CV napisane, list motywacyjny także, koszula wyprasowana a mowa ciała idealnie dopracowana, tak aby zachwycić pewnością siebie i profesjonalizmem każdego rekrutera. Ale telefon milczy, a skrzynka mailowa wciąż jest pusta. Jeśli kandydat poszukujący pracy jest na etapie, w którym wysłane aplikacje rekrutacyjne może śmiało liczyć w dziesiątkach, a mimo to, wciąż nie zaproponowano mu zatrudnienia dobrze jest poświęcić chwilę i po męsku zastanowić się czy aby na pewno wina nie leży po jego stronie. Zatem warto zadać sobie pytanie „co robię źle”?

A jeszcze lepiej jest pomyśleć „co mogę zrobić lepiej”? Czekając na jakikolwiek kontakt ze strony potencjalnych pracodawców poczucie bezradności, frustracja i zdenerwowanie po pewnym czasie sprawić, że aplikowanie na kolejne stanowiska traktujemy nieco automatycznie. Po natrafieniu na ogłoszenie o pracę, które w jakimś stopniu spełnia nasze oczekiwania bezrefleksyjnie wysyłamy po raz setny to samo CV, licząc, że tym razem ktoś zachwyci się naszymi dokonaniami i z otwartymi ramionami przyjmie w szeregi swojego zespołu. Czemu po dłuższym czasie nie pojawia się rekruter z taką radosną informacją?

Brak wystarczających kompetencji

W przypadku zatrudniania nowych pracowników obowiązuje zasada wzajemności, a więc każda ze stron musi coś zyskać na współpracy. Jeśli nikt nie wyraził zainteresowania nasza kandydaturą warto przemyśleć, czy wybieraliśmy odpowiednie oferty pracy. Problem może mieć diametralnie odmienne przyczyny – z jednej strony kandydatom zdarza się mierzyć nieco za wysoko i aplikują na etaty, na które zwyczajnie nie mają odpowiednich kompetencji i nie spełniają podstawowych wymagań, jakie wynikają z proponowanego stanowiska. Tym samym rekruter zwyczajnie może zignorować nasze CV, uważając, że wysłaliśmy je nieco „na ślepo”, za nic mając przedstawione oczekiwania. Zdarzają się także sytuacje, w których kandydaci działają dokładnie w odwrotny sposób, zgłaszając swoją kandydaturę do pracy, w której ich kompetencje są znacznie wyższe niż wymagane. Wtedy pracodawcy sceptycznie podchodzą do takich osób, obawiając się, że może w przyszłości przyjąć zbyt roszczeniowe postawy.

Sprawdź też: portal z ogłoszeniami o pracy

Nieprawidłowe dokumenty

Dokumentom aplikacyjnym, takim jak CV, portfolio czy list motywacyjny zazwyczaj poświęcamy za mało uwagi. Raz napisane wysyłamy z uporem maniaka, nie licząc się z tym, że to po naszej stronie może być błąd, który powoduje, że nikt nie odpowiada na zainteresowanie kolejnymi ofertami pracy. Na co najczęściej uczulają rekruterzy, którzy dokonują selekcji otrzymywanych dokumentów? Przede wszystkim są to braki podstawowych informacji, jak na przykład kompetencje zawodowe, nieczytelny układ dokumentu czy niewypunktowanie poprzednio pełnionych obowiązków zawodowych. O dziwo, wciąż zdarzają się CV i listy motywacyjne, które zawierają podstawowe błędy ortograficzne czy stylistyczne. Zwróćmy też uwagę na poprawność danych kontaktowych – być może rekruter odzywał się do nas, o czym nie wiemy, bo w nasz numer telefonu wkradł się drobny błąd?

Lubię to?

Media społecznościowe odgrywają obecnie ogromną rolę, co dotyczy także sfery zawodowej i procesów rekrutacji. Mogą być nie tylko narzędziem wykorzystywanym przez kandydatów, którzy w ten sposób poszukują odpowiednich propozycji pracy, ale też przez pracodawców, którzy coraz częściej wykorzystują je w celu weryfikacji kandydatów. Co to oznacza dla nas? Nie należy popadać w paranoję i usuwać wszystkich wpisów o charakterze humorystycznym czy dyskusji ze znajomymi. Ale spójrzmy na swój profil społecznościowy okiem rekrutera i zastanówmy się czy nie zawiera on kompromitujących nas informacji czy zdjęć.

Zanim wyślesz kolejne zgłoszenie sprawdź:

  1. Czy Twoje kompetencje i doświadczenie odpowiadają na potrzeby pracodawcy, zawarte w ofercie pracy.
  2. Czy w Twoim CV lub liście motywacyjnym nie ma błędów, ani niedociągnięć, nad którymi można popracować.
  3. Czy Twój wizerunek w sieci nie kłóci się z tym przedstawionym podczas rekrutacji.

 

Więcej: